WinterCamp 2013 – wyróżnienie w konkursie na relację

Kiedy ludzie narzekają,
że w swym życiu nudno mają,
ja pakuję plecak, matę,
namiot, śpiwór i łopatę.

Ze zdziwieniem mnie pytają:
To w schronisku spać nie dają?
Dają, lecz tu chodzi o to,
aby poznać smak natury,
pomieszkać trochę wśród śniegu,
wszak po to jedzie się w góry.

Gdy wyjazdu jest godzina,
„nie zamarznij” – grzmi rodzina.
Lecz się niepotrzebnie trwoży,
czuwają organizatorzy.

Po dniu szkoleń każdy czeka,
na opowieści z daleka.

Dziś nam Kinga przedstawiła,
jak na Kanczendzondze była.
Jej odwaga podziw budzi,
jaki facet tak się strudzi?
By za cenę poświęcenia,
pójść i spełniać swe marzenia!

Wojtek pasje ma niemałe,
więc przemierzył góry całe,
by odnaleźć tę jedyną,
o której myśli nie giną.
Choć wcale nie było prosto,
wrócił znów kolejną wiosną.
I tak rok po roku mijał,
a on znowu tam przybywał!
Lecz pewnie Was tez ciekawi,
jakie imię dał tej grani,
gdy mu się w końcu udało,
dowiedzcie się tego sami

Teraz do namiotu pora,
mróz to dla nas żadna zmora.
Jutro cały dzień czekanie,
by noc spędzić w śnieżnej….
……………………..jamie!

Warto nad nią popracować,
aby było gdzie się schować.
Czas poświęcić na kopanie
i ułożyć swe posłanie.

Jama śnieżna jest bezpieczna,
wiedza o niej nie jest wieczna.
Gdy konstrukcja przemyślana,
nie zawali się nam ściana!

My na Turbacz przybywamy,
chcemy zrobić tam jej plany,
więc przedpokój wykopiemy
trzy komnaty i łazienkę,
wszystko razem ogarniemy
i stworzymy sporą wnękę.

Lecz gdy śnieżyca zaskoczy,
na jamę zabraknie czasu,
to schron sobie wykopiemy
pod jodłami, w mrokach lasu!

Tego się nauczyliśmy
na szkoleniu biwakowym,
korzystaj z życia jak możesz
póki jeszcze jesteś młodym !

Kasia & Magda

Partnerzy WinterCamp 2018

WinterCamp16